Życie potrafi zaskakiwać..jest w tym mistrzem. Z perspektywy czasu w drodze z Duszą uczę się zauważać jej prowadzenie i Boską synchronię zdarzeń. Zdarza się , że rozpoznaję znaki z przestrzeni na bieżąco. Zdarza się , że zauważam po fakcie że namieszałam psując Boską układankę zmuszając moją Duszę do zmian w planie. Zdarza się , że ” domyślam się ” co się „święci ” , a moim zadaniem jest wytrwać w wierze i zaufać Duszy i Bogu, że wiedzą co jest dla mnie najlepsze i wiedzą jak i kiedy ma do mnie przyjść rozwiązanie życiowych trudności. Powoli zauważam , że tam gdzie jest ” zgrzyt” ” pod górkę”, przestrzeń nie sprzyja, stawia opór są to przestrzenie w których mam nie ingerować zostawiając swojej Duszy i Bogu pole do działania. Są też przestrzenie w których mam z odwagą ruszyć do działań. Powoli się uczę rozpoznawać kiedy ” działać” a kiedy ” poczekać” , aż Boska synchronia ułoży przestrzeń do dalszych działań i prowadzenia Duszy. Wiele razy słyszałam, że wcale nie jestem blisko swojej Duszy….że rzekomo kto inny rządzi moim życiem..kto inny jest przy mnie, podpowiada nie to co trzeba…to jest duchowy bull shit….nie wierzę w to co mówią mi inni ludzie. Idę za swoim czuciem. Gdy tylko zaczynam słuchać głowy zamiast wewnętrznego czucia gubię się i nie wiem co robić. Czucie ciała chodź nie przemawia do mojego umysłu..jest jedynym wskaźnikiem blisko z Duszą. To jedyny mój kompas na ten moment. Nie rozmawiam z ” aniołami ” ani z ” Bogiem” , nie bywam w astralnych iluzjach duchowości bo odrzuciłam je dawno temu….Stąpam mocno po materii życia starając się nie zatracić pamięci i aspektu duchowego. Moje ego się czasem nudzi..nie jest karmione ” duchowymi wizjami ” ….nie rozmawiam z żadnymi aniołami, nie wzywam do uzdrawiania duchowych opiekunów itp…jestem ” normalnym człowiekiem ” w normalnym życiu, który postanowił odnaleźć własną Źródłową esencję, Boską Iskrę za którą nieustannie tęsknił. Czasem udaję się tą tęsknotę ukoić, w momentach gdy czuję bliskość ze swoją Duszą. Są też momenty oddaleń, z różnych przyczyn…ale coś we mnie nie potrafi i nie chcę się poddać…tęsknota za utraconą Boskością jest częścią mojej świadomości i chodź jak każdy człowiek potykam się , czasami nie wiem w którą stronę zmierzać, ponad wszystko wiem , że do Boga i Duszy. W nich odnajdę ukojenie ….chwile tęsknoty przypominają mi o tym co najcenniejsze w życiu..o Duszy, co do życia mnie powołała i od pierwszych chwil na ziemi wspierała…Ostatnie miesiące były dla mnie mocno ” ziemskie ” , potrzebowałam zadbać o ziemskie aspekty życia, dalekie od duchowych odlotów. Obserwuje jednak układanie się przestrzeni i wierzę i ufam, że wszystko działa na moją korzyść i cokolwiek by się nie działo Bóg mnie kocha i wesprze bym jak ten przysłowiowy ” kot ” zawsze spadła na 4 łapy 🙂 Więc życie nieustannie się nami opiekuje..nawet , gdy nie mamy tego świadomości. Jeśli coś nie przekuło się w dobro, znaczy, że jeszcze się układa. Wszystko cokolwiek doświadczam obróci się w dobro, bo w to chce wierzyć. Bóg chce dla mnie dobra, a ja chce to dobro przyjąć. Więc jeśli coś idzie nie po mojej myśli, znaczy, że jeszcze się układa.
Jeśli chcesz napić się ze mną wirtualnej kawki skoczę po mleko owsiane:P