Jestem w punkcie życia , który mogłabym określić jako ” stare już nie do wytrzymania „, nowego jeszcze nie ma….z całą precyzją czuję z czego mam już odejść, co mi nie służy…..na horyzoncie pustka ” nowego „, przerażająca wizja „nicości” …zero wizji, pomysłów na życie….tylko czucie : tego już nie chce w moim życiu, to dusi moją Duszę….z całą stanowczością i wolą jaką tylko mam w Sobie, stoję za Swoją Duszą…ona jest wszystkim co Kocham, Wszystkim co Kochałam,…wszystkim co kiedykolwiek dane mi będzie kochać….czuję że skaczę w przepaść i proszę swoją Duszę złap mnie jeśli możesz..bo dłużej tego nie wytrzymam…W swoich decyzjach mam jeszcze przestrzeń ” kompromisu „…coś w pół drogi między skokiem w przepaść….a trzymaniem jakiejś części „starego ” w dłoni….Co wybiorę? jeszcze nie wiem..wiem że stare to ” powolna śmierć ” nie tylko mojego ego, które jest nie zadowolone z życia….to śmierć moich marzeń o życiu w zgodzie z Duszą…a na taką ” śmierć ” nie mogę się zgodzić…odejście ego jest mniej bolesne…niż odejście marzeń Duszy….wybieram Duszę chociażbym musiała głodować ……Oby Bóg wspomógł bo moja głowa chodź zazwyczaj pełna pomysłów…obecnie milczy…tak samo jak Dusza….w świecie kontrastów jedyną stratę jakiej nie chce , nie mogę i nie umiem zaakceptować..to Strata prawdziwej Siebie…..Swojej Własnej Esencji….Dość kompromisów i uległości..Moje ludzkie ciało jest tu na chwile …a Ja powierzam Siebie wieczności Mej Duszy…..
Obraz Thanhloc Tran z Pixabay